|
|
Polska po wyborach
|
|
Redaktor: Rejtan
|
|
03.04.2008. |
|
UCHWAŁA Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
z dnia 1 kwietnia 2008 r.
w sprawie wyrażenia przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zgody na ratyfikację
przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Traktatu z Lizbony z mieniającego
Traktat o Unii Europejskiej i Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską, podpisanego
w Lizbonie dnia 13 grudnia 2007 roku
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej stwierdza, że polska racja stanu wymaga umocnienia
i usprawnienia Unii Europejskiej, gdyż tylko silna i sprawna Unia Europejska
może skutecznie zapewnić realizację ambitnych celów wszystkich krajów członkowskich,
w tym także Polski.
Wyrażając wolę dokonania przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ratyfikacji
Traktatu z Lizbony zmieniającego Traktat o Unii Europejskiej i Traktat ustanawiający
Wspólnotę Europejską, podpisanego w Lizbonie dnia 13 grudnia 2007 roku, Sejm,
kierując się dobrem Narodu Polskiego, dążąc do umocnienia niepodległości Rzeczypospolitej
Polskiej oraz do zapewnienia jej należytego miejsca we wspólnocie wolnych,
równoprawnych narodów połączonych wolą partnerskiej współpracy w ramach Unii
Europejskiej, stwierdza, że:
- Rzeczpospolita Polska jest i pozostaje suwerennym państwem, którego decyzje
mają źródło w woli Narodu, dotyczy to także decyzji o przystąpieniu Rzeczypospolitej
Polskiej do Unii Europejskiej i o kształcie jej członkostwa w tej organizacji
międzynarodowej, a także o ewentualnym wystąpieniu z niej; - przepisy Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, która jest najwyższym prawem
Rzeczypospolitej Polskiej, z racji jej nadrzędnej mocy prawnej, mają pierwszeństwo
obowiązywania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i stosowania
ich przez wszystkie jej władze publiczne przed postanowieniami umów międzynarodowych
oraz aktów wydawanych na podstawie tych umów przez organizacje
międzynarodowe, w tym przed Traktatem z Lizbony, Traktatem o Unii
Europejskiej, Traktatem o funkcjonowaniu Unii Europejskiej i Traktatem ustanawiającym
Europejską Wspólnotę Energii Atomowej oraz przed każdym aktem
powstałym na podstawie tych traktatów lub obowiązującym na mocy tych
traktatów; - Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej zawiera odwołania do chrześcijańskiego
dziedzictwa Narodu, mające istotne znaczenie także w okresie członkostwa
Rzeczypospolitej Polskiej w Unii Europejskiej; - podpisując Traktat z Lizbony, Państwa Członkowskie Unii Europejskiej odstąpiły
od koncepcji „Konstytucji dla Europy”; - Traktat z Lizbony nie daje podstaw do wykładni, która dopuszczałaby,
aby w ramach instytucji Unii Europejskiej były podejmowane jakiekolwiek
działania uszczuplające suwerenność Państw Członkowskich, godzące w ich
narodową tożsamość lub szkodzące ich słusznym interesom narodowym; - władze publiczne są zobowiązane do pełnego respektowania roli Sejmu Rzeczypospolitej
Polskiej i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawach dotyczących
członkostwa Polski w Unii Europejskiej oraz przestrzegania zasady subsydiarności,
tak aby jak najwięcej kompetencji znalazło się w gestii władz krajowych,
Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, Senatu Rzeczypospolitej Polskiej
oraz samorządu; - Karta praw podstawowych Unii Europejskiej w żaden sposób nie narusza prawa
Rzeczypospolitej Polskiej do stanowienia prawa w zakresie moralności publicznej,
prawa rodzinnego, a także ochrony godności ludzkiej oraz poszanowania
fizycznej i moralnej integralności człowieka, co zostało potwierdzone w
Deklaracji Rzeczypospolitej Polskiej do Traktatu z Lizbony; - istotne, wiążące ustalenia co do zakresu związania Rzeczypospolitej Polskiej
Kartą praw podstawowych Unii Europejskiej zawiera Protokół w sprawie stosowania
Karty praw podstawowych w odniesieniu do Polski i Zjednoczonego
Królestwa, dołączony do Traktatu z Lizbony, a poszerzenie owego zakresu
bądź też odstąpienie od protokołu w przyszłości wymagałoby zachowania trybu,
jakiego Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej wymaga w przypadku przekazania
organizacji międzynarodowej kompetencji organów władzy państwowej
w niektórych sprawach; - Protokół w sprawie stosowania Karty praw podstawowych w odniesieniu do
Polski i Zjednoczonego Królestwa, dołączony do Traktatu z Lizbony, uniemożliwia skuteczne pozywanie Rzeczypospolitej Polskiej, osób fizycznych oraz
osób prawnych w oparciu o przepisy Karty praw podstawowych, w tym w
sprawach majątkowych dotyczących nieruchomości położonych na terytorium
Rzeczypospolitej Polskiej;
- w Deklaracji Rzeczypospolitej Polskiej dotyczącej Protokołu, o którym mowa
wyżej, Rzeczpospolita Polska oświadczyła, że ze względu na tradycję ruchu
społecznego „Solidarność” i jego znaczący wkład w walkę o prawa społeczne
i pracownicze w pełni szanuje prawa społeczne i pracownicze ustanowione
prawem Unii Europejskiej, w szczególności prawa potwierdzone w tytule
IV Karty praw podstawowych Unii Europejskiej; - wynegocjowane w Brukseli i zapisane w Traktacie z Lizbony rozwiązania dotyczące
sposobu podejmowania decyzji w Radzie Unii Europejskiej, w tym
mechanizm z Joaniny, służą polskim interesom. Odstąpienie od tych rozwiązań
w przyszłości wymagałoby zachowania trybu, jakiego Konstytucja Rzeczypospolitej
Polskiej wymaga w przypadku przekazania organizacji międzynarodowej
kompetencji organów władzy państwowej w niektórych sprawach.
MARSZAŁEK SEJMU
/-/ Bronisław Komorowski
źródło: http://orka.sejm.gov.pl/
Wyniki głosowania w sprawie ratyfikacji traktatu. [ściągnij] (pdf 40K)
---------------------------------  Akcja NOP - powieś swojego posła (c) NOP Chciałbym to widzieć, jednak prawda jest taka, że w momencie podpisania przez Stanisława Augu... tfu, Lecha Kaczyńskiego tego dokumentu, formalnie ostatecznie zrzekamy się tych wszelkich frazesów nazywanych 'niepodległością'. Poza tym, skoro to taki cud, to dlaczego nie dać się wypowiedzieć Narodowi? Czy w imię zasady "naród już zrobił swoje, naród może zdychać". Różne środowiska już zapowiedziały akcję piętnowania zdrajców. Mowa tutaj o akcji Narodowego Odrodzenia Polski mówiącej o piętnowaniu posłów którzy przyjęli ową ustawę. I o ile czytając na stronie NOP
31.03.2008: "Powieś swojego posła!" Kampania Narodowego Odrodzenia Polski Zapowiedź ratyfikowania tzw. Traktatu lizbońskiego stanowi dla Polski poważne zagrożenie. Nasze Państwo, już zminimalizowane w swych prerogatywach po wchłonięciu go przez Unię Europejską, staje w obliczu całkowitej likwidacji. Sławetny Traktat przekształca Polskę w prowincję superpaństwa unijnego. Decyzję likwidacyjną podjąć mają posłowie krajowego parlamentu. To oni – jeśli poprą swoimi głosami dokument, którego zresztą nawet nie znają - będą winni upadku Państwa. W minionych wiekach w naszym kraju zdrajców wieszano, dzisiejsze czasy są jednak dla politycznych prostytutek łaskawsze, a ich łajdactwo – jak dotąd - bezkarne. To się musi skończyć. Zdrada powinna być napiętnowana publicznie a renegaci jej piętno muszą nosić do końca swoich dni. Dlatego też Narodowe Odrodzenie Polski uruchamia Kampanię „Powieś swojego posła!”. Celem akcji jest upowszechnianie w formie ulotek i plakatów wizerunków tych posłów, którzy opowiedzą się przeciwko Polsce – za eurokonstytucją. Ich podobizny i opisy zdrady będą wisieć na latarniach, murach czy słupach. Umieszczane będą wszędzie tam, gdzie każdy ze zdrajców funkcjonuje teraz, i gdzie funkcjonować będzie w przyszłości. Bo Kampania „Powieś swojego posła!” nie kończy się z dniem głosowania nad Traktatem lizbońskim – ona się dopiero wówczas rozpoczyna. I trwać będzie permanentnie. Niech rodziny, znajomi, sąsiedzi czy współpracownicy renegatów wiedzą, jakim są kreaturami. „Głosuje przeciwko Polsce? Niech więc gnida wisi – na murze, na słupie, na latarni!” Biuro Informacyjne NOP Jak widać odbiła się ona echem po mediach, jednak jak zwykle skończyło się radosną interpretacją. A tych którzy chcieliby mi zarzucić kradzież wartości intelektualnej informuję, że zgodę na użycie wizerunku plakatu oraz tekstu opublikowanego na stronie NOP dostałem. Po prostu przedstawiłem cel i sposób użycia. Bo trzeba się czymś różnić od "medióff". Bo "nie kradnij" jest dla mnie nie tylko pustym zapisem Dekalogu.
|
|
Redaktor: Rejtan
|
|
02.04.2008. |
... czyli witamy w Eurokołchozie. Gdzie wszystko jest inne, fajniejsze, niebo jest bardziej niebieskie i krowy daja bielsze mleko. Oczywiście te dzikie.
O pewnych sprawach lubię gdy mówi się w sposób prosty i bezpośredni, a nie owija w dziwną otoczkę z bawełny. W dniu dzisiejszym rękami naszych (czy aby na pewno? naszych) [p]osłów została przyjęta ustawa która wyraża zgodę Narodu polskiego na przyjęcie europejskich cudów. Pierwsze pytanie jakie mi się nasuwa jest takie. Dlaczego więc (skoro jest to aż takie dobre) nie pozwolono Polakom wypowiedzieć się w tej sprawie? Wszak jak czytamy w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (Art. 4 ust 1): "Władza zwierzchnicza w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu"
 Co chciano ukryć, o czym nie powiedzieć? Pierwszym nasuwającym mi się pomysłem jest chęć ukrycia tego, czym chce być Unia Europejska. A więc nie stworzenie klasycznej Unii, czyli związku dwóch (lub więcej) jednostek przynoszący im wymierne korzyści, a nowy twór, który w imię jakiś korzyści znosi jednostki. Wiadomo, że nikt by się nie pchał w coś co korzyści nie przynosi. Zatem zastanówmy się, jakież to korzyści mamy z członkostwa w UE? Mamy otwarcie granic i rynków pracy dla naszych rodaków (którzy i tak by tą pracę dostali, ze względu na wysokie kwalifikację), o których to dziś z taką dumą rozpisuje się polskojęzyczna prasa. Ale za to sami mamy problem z wykwalifikowaną kadrą. Kolejnym plusem który mamy z Unii są tablice przy drogach i na budynkach, świadczące u udziale tejże w budowie czy odbudowie tych miejsc. I ok. Jednak nie widziałem podanych do publicznych wiadomości faktów, tabelek czy innych wyliczeń mówiących o tym, ile z tych złotówek które "unia dała" sami wnieśliśmy do budżetu w postaci składki. Z drugiej zaś strony, ci którzy mieli doczynienia z tymże motłochem wiedzą, jakaż to droga przez mękę jest, aby te pieniądze uzyskać. Nieważne, interesują mnie tabelki i faktyczny udział polskich pieniędzy w unijnych dotacjach. Dalej, mówi się, że dobrodziejstwem jakie można wynieść z członkostwa w UE jest (podobno) łatwiejszy dostęp zagranicznych inwestorów, ale o tym jak owi traktują polskich pracowników niech wypowiedzą się pracownicy tychże.zakładów. Chociażby pewnego producenta elektroniki, który wystawił fabrykę pod Wrocławiem, oczywiście na preferencyjnych warunkach, po czym nie widząc (z racji oferowanych płac) tłumów chętnych do pracy, zastanawiał się nad sprowadzeniem siły roboczej z kraju środka.
Unia unią, jednak inwestorów interesuje dostęp do taniego surowca i energii, dobrej (czytaj taniej), wykwalifikowanej siły roboczej oraz dobre zaplecze logistyczne, a nie przynależność polityczna tego czy innego człowieka który z nimi podpisze umowę. O ile z pierwszymi postulatami jesteśmy za pan brat, to logistycznie leżymy i kwiczymy. W tym miała rzekomo pomóc Unia, ale jak widać dotychczas przez kilka lat, poza wyremontowaniem kilku tysięcy dróg wojewódzkich autostrady powstają w tysiącach... metrów. A i o tych inwestycjach można by deliberować godzinami. Jak to z drogi która miała być dostosowana do "standardów UE" - czytaj być przynajmniej czteropasmową - stworzono drogę o nieco lepszej nawierzchni, po czym obwarowano ją ograniczeniami prędkości do 70 km/h. Faktycznie, przyspieszenie logistyczne, że aż miło.
 Ein Vol! Ein Reich! Ein Euro! Ein Volk! Ein Reich! Ein Euro!
Więcej postulatów "za" Unią nie widzę. A to może teraz trochę "przeciw". Co parę tysięcy lat powstaje próba zjednoczenia (czytaj podbicia) innych ludów oraz stworzenia wielkiego jednolitego molochu, podporządkowanej jednej osobie, czy też grupie wpływowych osób. Z ostatnich "dziejów" mieliśmy próbę stworzenia Imperium Rzymskiego, mieliśmy próbę podjętą przez III Rzeszę, oraz przez Międzynarodówkę Komunistyczną. Jak wiadomo, te wszystkie próby zostały w miarę szybko unicestwione, jednak pochłonęły miliony ofiar. Czy to niewolników rzymskich, których tysiące ginęły w igrzyskach "ku chwale boskiego cezara", czy też - w trosce o czystość rasy - płonęły w krematoriach, lub też za swoje pochodzenie były likwidowane przez agentów bezpieki.
Próba utworzenia superpaństwa o nazwie Unia Europejska kierowana jest zupełnie innym mechanizmem. Nie zniewalać, a dawać poczucie wolności. To właśnie w Unii Europejskiej można mówić, że dwóch panów to rodzina, a rodzina to tylko partnerstwo. To właśnie w Unii Europejskiej można mówić o wolności wyboru kobiety, nie pytając się o wybór noszonego w łonie dziecka. To właśnie w Unii Europejskiej można być i głosić swój ateizm i nienawiść do wszystkiego co "klerykalne" natomiast szkoły katolickie mają być laickie. To w Unii Europejskiej nie można dyskryminować ludzi pod względem płci, czyli daję to furtkę do otwartego sporu Kościół - UE. Nie chcecie kobiet - kapłanek w ramach Kościoła Rzymsko - Katolickiego? Wreszcie to w ramach Unii Europejskiej można prosić o godną śmierć, odbierając sobie łaskę uzdrowienia.
I o tym byśmy pewnie dyskutowali, zastanawiając sie, czy przyjąć w referendum traktat reformujący. Jednak, nasi przedstawiciele odebrali nam to prawo głosu. Dlaczego?
To pytanie zostawiam bez odpowiedzi.
|
|
Redaktor: Rejtan
|
|
03.11.2007. |
|
Próbowano nam wmawiać, iż budujemy IV RP.
III RP istniała de facto od 1944 do 1952 r., czyli powstania PRL. To państwo nazywało się wtedy Rzecząpospolitą Polską, choć oficjalnie budowano Polskę Ludową. Nie była to już II RP (biorąc pod uwagę zmianę nazwy z I RP na II RP po pierwszej wojnie światowej) a więc logicznie musiała być III. Hasło III RP po 1989 rzucił ówczesny Przezydent - Lech Wałęsa - i zawędrowało do Konstytucji.
A ja wciąż czekam na Rzeczypospolitą Polską Normalną. Bez numerków.
 Bandera RP |
|
Czytaj
|
|
Redaktor: Rejtan
|
|
29.10.2007. |
|
Po wypuszczeniu 3 pierwszych części filmu "Matrix" postanowiono nie tylko zmienić braci reżyserujących/piszących scenariusz (z Wachowskich na Kaczyńskich), ale również tytuł na "Rzeczpospolita". "Nowi bracia" jednak tak pokręcili scenariusz że nawet najlepsi specjaliści od since-fiction nie poradzili sobie z jego realizacją...
"Rzeczpospolita 4" okazała się tym samym totalną klapą, jednak fani gatunku nadal uważają ją za najlepsze połączenie since-fiction z horrorem
|
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Rejtan
|
|
25.10.2007. |
|
W więzieniach wygrały PO i LiD; PiS pod progiem wyborczym
 Nie było ! 76,2 proc. osadzonych w aresztach i
zakładach karnych w całym kraju zagłosowało na PO, a 7,6 proc. na
LiD; PiS z wynikiem 2,8 proc. znalazło się pod progiem wyborczym -
podała we wtorek rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej
Luiza Sałapa. Uprawnionych do głosowania w zamkniętych obwodach więziennych było 87 447 osób. Zagłosowało 61 688 uprawnionych, czyli 70,5 proc. Najwyższe poparcie wśród więźniów uzyskała PO (76,2 proc.) na którą zagłosowało 46 978 osób. Na LiD zagłosowało 7,6 proc. uprawnionych, czyli 4679 osób. Tylko te dwie partie przekroczyły próg wyborczy. Poniżej niego znalazło się PiS, które poparło 1711 aresztowanych i skazanych (2,8 proc.), Samoobronę 1372 osób (2,2 proc.). Polska Partia Pracy uzyskała 1,5 proc. poparcia w więziennych komisjach wyborczych, a Liga Prawicy Rzeczypospolitej - 1,4 proc. W aresztach śledczych i zakładach karnych służba więzienna przygotowała 160 obwodowych komisji wyborczych. Większość z ponad 89 tysięcy osadzonych ma prawo głosować. Tylko niepełnoletni oraz skazani na pozbawienie praw publicznych (to kara dodatkowa połączona z wyrokami za najcięższe zbrodnie) nie biorą udziału w wyborach. Źródło : PAP |
|
Czytaj
|
|
|
Redaktor: Rejtan
|
|
22.10.2007. |
|
21 października 2007 wybory w Polsce wygrała Platforma Obywatelska. Co to oznacza? Dla jednych jest to zwycięstwo nad państwem, które kierowało się w kierunku totalitaryzmu, polityki intryg i podsłuchów. Dla drugich jest to wygrana czystej i rzeczowej polityki. A czym są te wyniki dla mnie?
|
|
Czytaj
|
|
|
|
|
Pobieżne statystyki
98,436Unikalnych gosci (UV):
9Dzisiejsi UV:
48Wczorajsi UV:
|