| Czy w Polsce istnieje dyskryminacja środowisk homoseksualnych |
| Redaktor: Rejtan | |
| 26.04.2008. | |
|
Homoseksualiści nie są w Polsce dyskryminowani - nie istnieją jakiekolwiek przepisy ograniczające ich uprawnienia obywatelskie. Działacze gejowscy bez przeszkód korzystają np. z wolności słowa mimo, iż głoszone przez nich postulaty bywają radykalne a nierzadko też prowokacyjne. Do takich należy np. domaganie się od społeczeństwa aby przyznało ono parom homoseksualnym tych samych praw z jakich korzystają rodziny naturalne., łącznie z prawem do wychowywania adoptowanych dzieci. Cel tego skrajnie radykalnego i nigdzie jeszcze nie sprawdzonego w dłuższej perspektywie czasowej eksperymentu społecznego pozostaje niejasny i wątpliwy, więc, co zrozumiałe - budzi opór, niekiedy żywiołowy, prowokując także, w skrajnych przypadkach, ekscesy chuligańskie. Nie wydaje się jednak, aby Polska, ciężko doświadczana przez tak radykalnych "eksperymentatorów" społecznych jak: Hitler, Stalin oraz twórcy i obrońcy tzw. "demokracji ludowej", musiała znowu służyć kolejnym, radykalnym "eksperymentatorom" pragnącym wszczepiać swoje idee społeczne w jej żywy jeszcze, lecz zmaltretowany organizm. Polska potrzebuje spokoju aby mogła sie dokonać regeneracja jej tkanki kulturowej, wyniszczonej przez poprzednich eksperymentatorów. Mamy dziś tę uprzywilejowaną sytuację, że tym razem nikt nas nie jest w stanie zmusić siłą do pełnienia roli "królika doświadczalnego". Możemy spokojnie przyglądać się owocom eksperymentów społeczno-obyczajowych inspirowanych przez homoseksualne lobby w innych, silniejszych ekonomicznie i kulturowo krajach. Warto wreszcie zastanowić się nad sensem językowego zabiegu stosowanego przez organizatorów manifestacji. Co ma wyrażać hasło: "marsz dla tolerancji" w sytuacji gdy homoseksualiści korzystają w pełni z wszelkich praw obywatelskich?Jest oczywiste, że chodzi tu o coś więcej: o wymuszenie powszechnej AKCEPTACJI dla ich obyczajowości. Wszakże TOLERANCJA wcale nie musi oznaczać AKCEPTACJI. Można tolerować czyjeś poglądy i sposób postępowania nie akceptując ich. Nikt rozsądny nie będzie przecież domagał się od pobożnego katolika lub Żyda aby ten zaakceptował obyczajowość homoseksualną, drastycznie naruszającą istotne przepisy jego religii. Może ją, co najwyżej, z bólem tolerować. Nie wolno jednak żądać od niego niczego więcej ponad TOLEROWANIE. Dlatego manifestacje, de facto: "dla AKCEPTACJI" obyczajowości homoseksualnej przez społeczeństwo ukształtowane w kręgu kultury katolickiej są prowokacją, dążeniem do stworzenia pola ostrego konfliktu ideologicznego. Mówiąc wprost, są one narzędziem nękającej walki politycznej służącej nie tyle w interesom społeczności homoseksualistów, co raczej - aktywistów politycznych pasożytujących na tej społeczności. "Szeregowy homoseksualista" niewątpliwie ponosi rozmaite koszty owych prowokacji, zaś korzyści są po stronie Biedronia, Niemca oraz innych aktywistów . Artykuł podesłany z jakiegoś forum. Autora prosimy o zgłoszenie się. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|


