| Widziane z Rynku: Śmiech na sali |
| Redaktor: (ms) | |
| 12.09.2007. | |
|
Cieszę się. Cieszę się niezmiernie, jak nigdy do tej pory. Chciałem wyjść na balkon swojego mieszkania we wrocławskim rynku i krzyczeć z radości, że wreszcie nadszedł koniec tej farsy. Dawniej bywało, że w tego typu sytuacjach ogarniała mnie refleksja, zaduma wymieszana z trwogą i nadzieją na lepsze jutro. Tymczasem w ten piątkowy wieczór towarzyszyły mi całkiem inne emocje. Z niecierpliwością wpatrywałem się w ekran laptopa i transmitowane przez Internet (pod znakiem firmowym Kołchoźnika Publicznego) obrady Sejmu. Ostatnie obrady pierwszego Sejmu IV Rzeczpospolitej. „Dietetyczni”, oraz nowi, na gwałt zaczęli odkręcać swoje tabliczki na pamiątkę. Niektórym będzie służyła pod celą więzienną. Inni pewnie tu jeszcze wrócą ale tabliczka jest fajną pamiątką, jak to przez dwa lata się w majestacie prawa obijało za pieniądze udręczonego ludu. Kiedy wreszcie „dokonało się” radość ogromna ogarnęła wszystkie me członki, gdyż bliska mi jest wizja polskiej sceny politycznej, bez tumanów, złodziei, kanciarzy, chorych na władzę ćwierćinteligentów-dyrektorów rządowych agencji spod znaku biało czerwonego krawata. Cieszę się niezmiernie, że już nie będę musiał oglądać świętojebliwych twarzyczek pseudokatolików zakłamanych do szpiku kości spod znaku rodziny Cieszę się, mimo iż jestem udręczony i zdeptany przez ten osobliwy team: Cinkciarzy i przewałów wespół z moherami i pseudokatolikami. Cieszę się w imieniu tych wszystkich młodych ludzi, co powiedzieli już dwa lata temu głośne DOŚĆ i wyjechali stąd za lżejszym chlebem. Kochani, skończyła się już ta tragifarsa. W kolumnach gra mi El-Cid Fanfare Miklosa Rozsy. Przecież gorzej już być nie może. Jest szansa. Jest szansa na zmianę filozofii z TKM na TQM – jak powiedział Waldemar Pawlak. Otwartym pytaniem pozostaje nadal, powracającym jak bumerang: Czy dorośliśmy do demokratycznych wyborów, czy potrafmy mądrze współuczestniczyć w procesach demokratycznych? Martin Jay, historyk idei, profesor uniwersytetu w Berkeley – przemawia do nas z sobotnich łam jednej z Gazet (celowo z dużej litery), sankcjonując kłamstwo w polityce. Powołuje się w tym na samego Platona z jego gennaion pseudo, Machiavellego, czy wreszcie na samą NSDAP, pierwotnie potępiającą w czambuł i domagającą się ustawowego wręcz zwalczania ludzi szerzących rozmyślne kłamstwa polityczne i rozpowszechnianie ich za pomocą prasy, a w konsekwencji… no właśnie. Postać dr. Goebbelsa i jego działalność większości ludziom jest znana i nie ma sensu jej tu przypominać. Nie należy zatem płakać nad tym, iż poraz kolejny zostaliśmy nabici w butelkę. Kto miał oczy i uszy otwarte – widział, kto z kim, pod rękę w wesołej kompanii ogłosił erę Taniego Państwa (Tanie Linie Kolejowe i Tanie Linie Lotnicze to na szczęście nie ich zasługa). I po co ten płacz i lament? „Dietetyczni” sobie poradzą. Nowi – zasilą ilostan w zakładach karnych. A u nas kołowrotek od początku. Śmieję się. Teraz od nowa czeka nas sztuka wyboru. I znowu – wybór mamy między złem a złem. Jedni są od lat, ci już byli ale się zbłaźnili. Tamci z kolei nigdy w parlamencie nie byli… przepraszam byli w ilości sztuk 2 i w czerwcu 1992 rozpętali tzw. Nocną Zmianę Bluesa. W uszach cały czas brzmi Staszewski „to nie twój obowiązek wybierać złe ze złego”. I pewnie pójdę, jak wszyscy w niedzielę, do urny wyborczej, by zdecydować się na zło, a nie na zło. Skoro już sankcjonuje się kłamstewka małe, kłamstewka większe, to dlaczego nie pójść dalej i nie usankcjonować kolejnej serii afer, przekrętów, bandyterii i czego tam sobie Czytelnicy życzą. Ale póki co – cieszę się, że już kolejna farsa za nami. Ciekawe czy następna będzie równie emocjonująca, co poprzednia. Wrocław 11.09.2007 |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|



