| widziane z Rynku: Zmiany lokomotyw |
| Redaktor: (ms) | |
| 21.09.2007. | |
|
Polska scena polityczna w ostatnich tygodniach zaczęła przypominać Zarządzenie nr 18/2007 Zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. , z dnia 17 lipca 2007, zwane dalej Instrukcją Ir- 1.
Instrukcja precyzyjnie określa zasady prowadzenia ruchu kolejowego. Jaka lokomotywa ma pociągnąć długi skład, co zrobić, gdy lokomotywa się zepsuje , a także co zrobić gdy pojazd trakcyjny ulegnie uszkodzeniu. Scena polityczna u progu wyborów AD 2007 nosi znamiona tejże instrukcji. Bo oto różne partie polityczne zmieniają sobie lokomotywy w sposób do tej pory niespotykany. I tak okazało się, że Miller z Wrzodakiem ramię w ramię z jednej partii idą po władzę. Z tym Millerem to wyszedł niezły cyrk, bo młody gniewny z SLD pozbyć się chciał starego wyjadacza a ten z kolei na nosie mu zagrał idąc z tego samego miasta na parlament… ale z innej partii. No i młodemu strach zajrzał w oczy, gdyż od lat wiadomo, że w mieście Łodzi SLD było równe z Leszkiem Millerem. Dostał po nosie. Zanim jeszcze wybory przyszły. Leszek Miller w samoobronie. Ta lokomotywa pociągnie ten dość przypadkowy skład. Inna lokomotywa, może nieco słabsza niż Leszek Miller, ale obdarzona silną charyzmą zjechała do lokomotywowni z powodu… żony. Albo nam się wszystkim tylko tak wydaje że z tego powodu. Ta lokomotywa to wytrawne zwierze polityczne i osobiście nie wierzę, że na trwałe z polityki się wycofał. Jan Maria Rokita na coś czeka, przyczajony w swojej rodzimej lokomotywowni Kraków. Czeka na swój skład. Niestety trudno jest przewidzieć na jaki. Skoro Miller i Wrzodak - jeszcze nie tak dawno po przeciwległych strinach barykady, a dziś koledzy z jednej partii, to naprawdę trudno być prorokiem na tym łez padole. Politolodzy zgłupieli i wypowiadają się ostrożnie, by swej dezorientacji nie ujawnić. Ja już też błądzę po omacku, bo reguły żadnej nie da się tu dopasować. Konkluzja tych zmian w naszej swojskiej polskiej lokomotywowni jest taka, że właśnie teraz bardzo dobnrze widać, iż dobro tej naszej szopy się nie liczy prawie wcale. Liczy się tylko własny interes i poselska dieta. A z kim, z jaką partią... to już zupełnie bez znaczenia. Byle się dostać i zasiąść w poselskiej ławie. |
| « poprzedni artykuł |
|---|



