| Odgłosy Ulicy cz.1 |
| Redaktor: Rejtan | |
| 25.09.2007. | |
zasłyszane w MPKDosyć często podróżuję publicznymi środkami lokomocji. Z jednej przyczyny jest to dla mnie bardziej "komfortowe a z drugiej strony można posłuchać, czym żyje ulica. Dziś rano, będąc jeszcze zaspanym jechałem autobusem linii X przemierzając lubelskie ulice, wsłuchując się w rozmowę odbywającą się tuż za moimi plecami. Oto kilka istotnych informacji :) Otóż, autobusem podróżowały dwie Panie (jak się później okazało) w stosownym wieku. Jedna z nich jechała w kierunku pobliskiego szpitala, druga natomiast w kierunku sądu. Rozmowa jak zwykle w takich wypadkach zaczęła się od narzekania na stan polskiej służby zdrowia, kierowcy który prowadził ten przepełniony dyliżans w kierunku centrum miasta (że jedzie za wolno). Wkońcu temat zszedł na mój ulubiony - czyli na politykę. Okazało się, że Panie mają wiele do powiedzenia w dziedzinie polityki. Dostało się wszystkim, od lewa i prawa. PiS'owi za reformę służby zdrowia, Platformie za posła Palikota i obwieszanie miasta plakatami, Samoobronie za panią Krawczyk, i na koniec Bogu ducha winnemu Pawlakowi za "kamienną twarz pod którą nic nie widać". Jak dowiedziałem się, największym osiągnięciem Socjalizmu było wprowadzenie PGRów i kolektywna uprawa. Cóż. NIe wiem, młody jestem. Różne jednak opinie się słyszało o tych cudach socjalizmu. Dalej, Paniom nie podobało się "zagęszczenie sklepów z tanią odzieżą" - faktycznie jest ich na każdej ulicy przynajmniej kilka. Same się deklarowały jako "nie odwiedzające bo tam smród", ale "słyszały że tam można coś tanio i dobrego kupić". Zresztą nieważne. Ważną jednak myśl przemyciły w tych swoich wywodach. Czy ktoś może mi odpowiedzieć na pytanie: gdzie się podział polski przemysł dziewiarski? W każdym większym mieście było kiedyś przynajmniej 2-3 zakłady produkujące ubrania. Kilkanaście szwalni. Kilkadziesiąt zakładów krawieckich. Czy wszyscy sie nagle przenieśli do Anglii? Dalej. Owe starsze kobitki wspominały coś o innych gałęziach przemysłu. O truskawkach z Chin, o pomarańczach z Hiszpanii. Ale tym co mnie rozbawiło do łez była polska marchewka. Pokrzywiona i lekko pokręcona, ale za to Holendrzy się nią zajadają. Nie te ichnie, nawozem sypane. Chciałbym, aby politycy odpowiedzieli na jedno małe pytanie: co zrobią, aby uchronić POLSKI RYNEK.
Już niebawem poszczególne komitety wyborcze dostaną od nas odpowiednio przygotowane pisma :) |




zasłyszane w MPK